Peelingi chemiczne — czego się spodziewać?
Dzień po dniu: co się dzieje ze skórą, kiedy zaczyna się złuszczanie i kiedy naprawdę widać efekt.

Peeling chemiczny to nie jeden zabieg, tylko cała półka zabiegów o bardzo różnej sile. Pod tą samą nazwą kryje się i delikatny kwas migdałowy, po którym nic nie widać, i peeling średniej głębokości, po którym przez pięć dni nie chcesz nikogo widzieć. Poniżej — co dokładnie się dzieje.
Dzień zabiegu
Skóra jest zaczerwieniona i ciepła, czasem lekko piecze przez pierwszą godzinę. Wychodzisz z nałożonym kremem ochronnym i filtrem. Makijaż — dopiero następnego dnia, a przy mocniejszych peelingach dopiero po złuszczaniu.
Dni 1–2
Zwykle nic się nie dzieje. To najczęstszy moment, w którym ludzie piszą do nas z pytaniem, czy zabieg zadziałał. Zadziałał — po prostu przebudowa naskórka jeszcze nie dotarła do powierzchni.
Dni 3–5
Zaczyna się złuszczanie: najpierw wokół nosa i ust, potem na policzkach. Przy kwasie migdałowym może się ograniczyć do lekkiej szorstkości, przy peelingu średniej głębokości to płaty naskórka.
Najważniejsza zasada tego etapu: *nie zdrapuj*. Naskórek, który zejdzie przed czasem, zostawia przebarwienie na wiele tygodni. Nawilżaj, nakładaj filtr i czekaj.
Dni 6–10
Skóra jest już gładka, ale wciąż wrażliwa i różowa. Do aktywnych składników — kwasów, retinolu — wracasz dopiero po tygodniu i od mniejszej częstotliwości niż wcześniej.
Kiedy widać efekt
Po pierwszym peelingu widać przede wszystkim gładkość. Wyrównanie kolorytu i realna zmiana w przebarwieniach wymagają serii — zwykle czterech do sześciu zabiegów w odstępach 2–4 tygodni. Efekty mogą różnić się indywidualnie.
Kiedy nie robić
- Latem, jeśli nie jesteś w stanie codziennie stosować SPF 50.
- Przy aktywnej opryszczce, świeżej opaleniźnie lub uszkodzonej barierze naskórkowej.
- W ciąży i podczas karmienia piersią.
- Przy przyjmowaniu izotretynoiny i przez 6–12 miesięcy po zakończeniu terapii.
Jak przygotować skórę
Dwa tygodnie przed mocniejszym peelingiem warto wprowadzić preparaty przygotowujące i odstawić mechaniczne złuszczanie. Przy pierwszym zabiegu w serii zawsze zaczynamy od najniższego stężenia i podnosimy je dopiero wtedy, gdy skóra pokazała, że sobie radzi.